Karp i nostalgia

1-20160731_135646

„Karp” w nowej sali…

1-20160731_143355Do „Karpika” w Walendowie, wstępowało się z reguły wracając do stolicy. Leży przy drodze katowickiej, na uboczu, w lesie… Przyjemnie zjeść rybkę z pobliskiego stawu i na chwilę jeszcze nacieszyć się zielenią, przed powrotem do Warszawy.1-20160731_135441 Piszę „wstępowało”, choć wstępować można nadal, ale …to już nie to samo. Z pewnością paniom z kuchni dużo wygodniej smażyć ryby w nowoczesnym pomieszczeniu, a  niektórym klientom może być wygodniej w przestronnej sali, na dodatek klimatyzowanej. W nowym „karpiku” są nawet akwaria z rybami, no i ..spory ekran telewizyjny. W sali porządne stoły, a krzesła na szczęście dosyć proste i wygodne… a jednak…

Nic nie zastąpi drewnianego budynku w którym kolejka zajmowała dość dużo miejsca, ale w środku panowała swojska atmosfera. Nic nie zastąpi drewnianych ław, przy których chętni na rybkę z pobliskiego stawu, siadali szybko i równie szybko jedli, by zrobić miejsce innym. Zazwyczaj zestaw klasyczny; karp lub sum, frytki i kiszona kapusta.  To nie było 1-20160731_143718miejsce do przesiadywania. Trzeba było się spieszyć, bo przecież stolika wypatrywali następni.

Chociaż….. gdy przyjemnie zaświeciło słońce, a ludzi nie było zbyt dużo i udało się znaleźć miejsce w ogródku przy stylizowanej fontannie, to czas potrafił płynąć dużo wolniej… a dzieci przebierały tam radośnie w wodzie, bo w środku była przecież, o ile pamiętam, mała rzeźbiona rybka… Teraz ogródek zamknięty i smutno wyglądają  w środku samotne rzeźby.1-20160731_141521Szklane kolorowe rybki w nowym budynku i nowej sali, mają być śladem czasów dawnej świetności …

Karta dań na szczęście skromna jak zawsze, a ryba w warzywach moim zdaniem, niekonieczna. Rybka ta sama, panie w kuchni też, ale ich pokrzykiwań nie słychać już niestety tak dobrze. 1-20160731_135429Starego „karpika” żal… I jak tu nie wierzyć, że okoliczności mają wpływ na smak.

 

Sezonowy bar „Karp” ( czynny od marca do grudnia)

1-20160731_135535

Nowy budynek baru „Karp”

Walendów, Nad Utratą 4

 

One Comment

  1. Barbara i Josef
    13 lipca 2017 at 09:05 · Odpowiedz

    Kocham „Karpia” w Walendowie. Miejscowość urocza, położona blisko Warszawy, znana mi od lat. Pracując w CPL Warszawa Okęcie, udawało nam się z przyjaciółmi robić wypady do KARPIA. Od blisko 40. lat znam Bar doskonale, możliwości gastronomiczne, historię – legendę. Wraz z żoną Barbarą zaliczamy się do najstarszych stażem klientów. Klientów wiernych od czasów małej drewnianej chatki, do lokalu na który cierpliwie czekaliśmy. Jest super. Dziś, kilkanaście razy w roku, przywożę do Restauracji nie tylko córkę, ale i wnuków. Waszej ryby nikt nie podrobi, ma swój smak. Kiedyś, Basia pod dyktando pani kucharki próbowała swych sił i poddała się. Jesteście niepowtarzalni. Karmicie nas rybą od wielu lat i cenimy Wasze osiągnięcia. Tak trzymać. Sto lat!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *