Konfitury robi się powoli

Gdy Jarosław Iwaszkiewicz zabrał ekipę filmową „Panien z Wilka” do domu, który był pierwowzorem tego magicznego opowiadania, żal było patrzeć. Budynek, znajdujący się w okolicach Łodzi, był wtedy własnością PGR-u. Już nie można było tam kręcić. Podupadał. Ale Iwaszkiewicz pojechał i opowiadał ekipie, co i gdzie się rozgrywało; gdzie była weranda i gdzie mieszkała każda z 5 panien opisanych w opowiadaniu. I choć żal było patrzeć jak pisarz chodzi po tym budynku związanym wspomnieniami, to jednak ta wizyta pozwoliła zrozumieć ekipie, jakie magiczne miejsce trzeba zobrazować w przyszłym filmie. Niemałą rolę odegrał wtedy Allan Starski, który znalazł dom 50 km od Warszawy. Sam Starski, ze względu na młody wiek, nie pamiętał przedwojennych realiów, ale – jak wspominał Andrzej Wajda podczas otwartego spotkania  na Stawisku- uparł się żeby właśnie tam umieścić akcję. Szukał autentyzmu, twierdził, że to, iż dom w dalszym ciągu był zamieszkały przez prawowitych, dawnych właścicieli, pozwoli wzniecić w nim na czas filmu autentyzm polskiego dworu. W Polsce po wojnie rozgrabiono kilkadziesiąt tysięcy dworów, więc o autentyzm było trudno. I choć Andrzej Wajda z początku nie był – jak wspomina – zachwycony, bo trzeba było każdego dnia jeździć na zdjęcia poza Warszawę, to Starski przekonywał; „nie znajdziesz drugiego domu gdzie jeszcze tli się życie”. Więc reżyser w końcu dał za wygraną. Trzeba było to i owo przerobić, na przykład dorobić ganek. Trzeba było cofnąć się w przeszłość i pewne rzeczy wynieść na nowo na światło dzienne. Zdarzyło się bowiem tak, że w 1945 roku, w obawie przed sowieckimi żołnierzami, właściciele domu pewne miejsca zabili deskami, starając się uczynić go wizualnie mniejszym. Tak uczyniono z werandą, pozamykano toalety, a jeden z najbardziej pożądanych przedmiotów; oryginalne klamki, znaleziono na szczęście na strychu. „Muszę powiedzieć, że Allan miał rację, ten dom nie był dekoracją, tylko był miejscem” – mówił Andrzej Wajda dodając, że ważne było, iż można otworzyć okno i sfilmować to co jest za nim, czego nie da się zrobić w filmowym studiu. Bo kolorowa fotografia, musiałaby zastąpić prawdziwą przyrodę.

Dom był.  Ale niech nie zwodzi wspaniały rezultat na ekranie. Film rodził się na początku w bólu i ten magiczny klimat wcale nie był dla reżysera czymś oczywistym. Andrzej Wajda był już po 1-DSC_01401-DSC_0119„Człowieku z marmuru” i po „Bez znieczulenia”. Mocne filmy, polityczne przesłania. Nastąpiła więc konfrontacja, bo – jak mówił reżyser – gdy robi się film polityczny, najważniejsza jest energia. Trzeba wciskać swoje, czasem pogonić kilkudziesięcioosobową ekipę filmową, żeby nie przysypiali. A pierwszy dzień zdjęciowy „Panien z Wilka” tak wspomina : „Siedzę…patrzę…co one tu robią rany boskie ! A zwłaszcza, co ja tu robię ? Nie można ich pogonić, grają dobrze…ale zamieszany jestem w jakiś inny świat, który początkowo po wszystkich działaniach poprzedniego filmu, był ..jakby obcy.” I gdyby nie pomoc Krystyny Zachwatowicz, gotów był nawet z filmu zrezygnować. Jak wspominała pani Krystyna, ciągle chciał, by kręcić szybciej, ciągle pytał, co tak wolno.  „Byłyśmy troszkę ogłupiałe, bo wiadomo, że w takim dworze życie idzie pomału, to jest życie spokojne, a nie żadne szybkie granie”. Nie mógł się odnaleźć. Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy od żony usłyszał: „Andrzej, ale konfitur, nie się robić szybko”.  „Z dnia na dzień coraz bardziej zacząłem się przyglądać filmowi, który robię, a nie za wszelką cenę wyciskać, żeby on był taki, jak ja chcę. Proza Jarosława ma taką siłę, że jak aktorzy przeczytają to i zrozumieją te postacie, to żaden reżyser nie wymusi na nich, żeby oni grali co innego”.

Umiejętność robienia konfitur zresztą, jak żartuje pani Krystyna, pewnie była jedynym powodem dla którego została zaangażowana do filmu. Filmowa Kazia była jej bardzo bliska. Od swoich koleżanek, które zagrały pozostałe panny, była dużo starsza i to sprawiało, że znacznie dojrzalej przeżywała swoją rolę, mówiła na spotkaniu. Kobiece postacie zarysowane w tym opowiadaniu, były zresztą prawdziwą gratką dla reżysera. „Znajdźcie mi taki tekst, gdzie jest 5 portretów kobiecych!” – mówił Wajda.

1-DSC_0178-001Kazia kocha się w Wiktorze podobnie jak inne panny. I gdy pewnego popołudnia przygotowuje deser w kuchni, a on przychodzi, nieoczekiwanie decyduje się opowiedzieć o swoich uczuciach. A siłę tego wyznania, uczynionego niby mimochodem, można poznać tylko i wyłącznie czytając opowiadanie lub oglądając film. „Myślałam, że już nigdy nie porozmawiasz ze mną w czasie twojego pobytu” – zwraca się do Wiktora Rubena, napełniając pucharki różnymi smakowitościami. „Dam ci trochę konfitur, zjedz sobie i pobaw mnie troszeczkę przy tym niezabawnym zajęciu”- mówi cały czas ze spuszczoną głową.”Kazia ma nad tym domem taką przyziemną pieczę. Ona dba o to , żeby były desery, żeby było jak trzeba wszystko zrobione… ja myślę, że to jest ważne w jakiś sposób, że w takich dużych domach rodzinnych, dbało się, by ludzie siadali razem do obiadu, do kolacji, że to nie było coś takiego pospiesznego i byle jakiego, że ona gdy te desery robi, robi je bardzo starannie, myślę, że to jest ważne” – mówi pani Krystyna Zachwatowicz smakujzycie.pl. Wspólne celebrowanie posiłków jest jej zdaniem istotne; „Wtedy ludzie mogą się spotkać. Właściwie to nie jest kulinarne, tylko jakby obyczajowe… w takim dobrym znaczeniu tego słowa” – dodaje. W „Pannach z Wilka”, jedzenie łączy ludzi. Dla Kazi jest to ważne, bo to ona dba o dom.

Kiedy pan uświadomił sobie, że proza Iwaszkiewicza to dobry materiał do filmu – pytanie od organizatorów spotkania.  Kiedyś Andrzej Wajda zapytał jednego ze znajomych, co trzeba mieć, by zrobić dobry film. W odpowiedzi usłyszał: musisz mieć wyraziste postacie i sceny w których te postacie się pojawiają. „Nie ma pisarza, który by bardziej spełniał te zadania” – uważa Andrzej Wajda, wskazując na prozę Iwaszkiewicza. „Już nie mówiąc o tym, że dialogi w tych opowiadaniach, wypełniają taka rolę jaką powinny”.

Ulubiona scena reżysera ? Jedna z ostatnich, w której ogórki z miodem grają główną rolę. Dwie panny ( w tych rolach Anna Seniuk i Maja Komorowska), siedzą przy śniadaniu i śmiejąc się jedzą ( 1-DSC_0142na wskroś litewski przysmak), ogórki z miodem. Zresztą z powodu tych ogórków, Czesław Miłosz uśmiechnął się gdy zobaczył ten film, bo przecież przypomniały mu o rodzinnych stronach. Potem zresztą został poczęstowany ogórkami przez Krystynę Zachwatowicz. Ale wracając do samego reżysera, mówił on w Stawisku do zebranych, że w tej scenie najbardziej przejmujące jest to, że  kobiety, tak zakochane przez lata w Wiktorze, mają swój własny świat. Śmieją się i jedzą te ogórki, a on coraz bardziej na brzegu tego świata, żeby za chwilę zrozumieć, że nie ma w nim już nic do roboty. „Nie dałoby się zrobić sceny tak przejmującej, gdyby nie było takiego materiału, jaki jest u Iwaszkiewicza. Mam na myśli, jak to jest napisane. Nie do wymyślenia. Nie ma takich scenarzystów filmowych. Dlatego, że scenarzyści filmowi, niezależnie od wszystkiego, realizują jakieś założenie, które jest na samym początku”. Jak tłumaczył reżyser, chodzi tu na przykład o dobór konkretnych aktorów, trzeba wziąć pod uwagę ewentualne ograniczenia budżetu, itd… „Natomiast pisarz ma to do siebie, że ma nieograniczoną wyobraźnię. Tę wyobraźnię przelewa na słowa, a słowa z kolei mają tę wyższość nad obrazem, że każdy ma własny obraz. A w kinie, to wszystkim ja wciskam mój obraz” – mówi, wywołując śmiech zebranych. W książce gdzie publikowane są listy A.Wajdy i J. Iwaszkiewicza, reżyser dodaje, że to jest scena najbliższa temu, co napisał Iwaszkiewicz. „Szkoda, że nie odkryłem tej myśli wcześniej, może mógłbym zrobić cały film tak bardzo intymny”- pisze.

1-DSC_0110-001W tej książce Andrzej Wajda zdradza też, że robiąc „Panny z Wilka”, wiele przemyślał, a przemiana, która nastąpiła w nim podczas pracy spowodowała, że w swoim notesie zamieścił pod datą 15 stycznia 1978 r. , taką notatkę: „Ja tutaj w Krakowie, mam zamiar zacząć nowe życie, powolne, uważne i głębsze. Postanowiłem zauważać kolor oczu moich rozmówców. Nie zapisywać celniejszych dialogów ( w pamięci, aby później wykorzystywać je w filmie), no i odbywać długie spacery do miejsc, które wcale nie nadają się do sfilmowania…Czy mi to pomoże, nie wiem, ale stosuję to jako ostateczny już środek – jak mówi Stawrogin w Biesach Dostojewskiego”.

 

Tekst: Dorota Nygren (Polskie Radio)

Spotkanie z Krystyną Zachwatowicz i Andrzejem Wajdą odbyło się 30.07.16 w domu -muzeum Jarosława Iwaszkiewicza w Stawisku, w ramach cyklu spotkań „Iwaszkiewicz jako inspiracja dla twórców”.

Do obejrzenia/przeczytania:

„Pogoda domu niechaj będzie z tobą”  (1979) – reż. Andrzej Wajda, film dokumentalny na podstawie oprowadzania ekipy filmowej przez J.Iwaszkiewicza, po domu – pierwowzorze dworu z „Panien z Wilka”
 
„Korespondencja”, Jarosław Iwaszkiewicz, Andrzej Wajda, wydawnictwo Fundacja Zeszytów Literackich Warszawa 2013
 
„Panny z Wilka” – Jarosław Iwaszkiewicz
 
„Panny z Wilka” (1979) – reż. Andrzej Wajda, film fabularny na podstawie opowiadania J.Iwaszkiewicza.
1980- nominacja do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny,
1979 – Brązowe Lwy Gdańskie za najlepszą scenografię (  Allan Starski, Maria Osiecka- Kuminek) na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (FPFF)
1979 – Nagroda Specjalna Jury na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (FPFF)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *