Kolacja a dyplomacja

 

Wołowina i wieprzowina – wykluczone, kurczak  też swego czasu był na cenzurowanym jako mało wykwintny, ale teraz jest dozwolony. Przygotowanie posiłku „na wysokim politycznym szczeblu”, oznacza szereg ograniczeń. Chodzi na przykład o względy religijne, ale także o preferencje żywieniowe, o które trzeba gości zapytać na długo przed wizytą. Podczas międzynarodowych przyjęć, serwowanych jest kilka albo nawet kilkanaście dań.  Jeśli chodzi o rozmowy przy jedzeniu, to tematów kulinarnych, lepiej nie poruszać. A jeśli chodzi o kulinarne gusta, to lepiej nastawić się na to, że popróbujemy choć trochę wszystkiego, nawet jeśli coś wydaje nam się absolutnie nie do przełknięcia. Gospodarzowi przyjęcia, odmawiać bowiem nie wypada.

O tym, co ciekawego wynika z dosłownego  „smakowania polityki” , w rozmowie z dr Ireną Kamińską -Radomską  z „The Protocol School of Poland”.

fot. archiwum prywatne

fot. archiwum prywatne

 

smakujzycie.pl:  Jakie błędy najczęściej popełniają przy jedzeniu politycy?

dr Irena Kamińska -Radomska : Czy to politycy, czy inne osoby , bo tu nie robiłabym żadnej różnicy … popełniają różne błędy. Bardzo często nie wiedzą, co –  z której strony, powinno się znajdować. Sięgają po pieczywo gościa, a pieczywo powinno być po lewej stronie. Warto wspomnieć, że goście  podczas obiadu siedzą dość ciasno obok siebie, co nie jest błędem … i  gdy jest sporo sztućców po lewej i po prawej stronie…  jeszcze te talerzyki… to gość, który nie ma pojęcia z której strony co powinno być, może uznać:  „aha, ten talerzyk jest bliżej mnie, więc to na pewno moje”… no i zajada czyjeś pieczywo… albo czyjąś sałatkę, która też jest po lewej stronie…. Także to są takie częste błędy , jeżeli ktoś nie zna zasad. Inny przykład to kwestia serwetek; co z tą serwetką zrobić ? Co z nią zrobić w momencie, kiedy chcę wstać od stołu na chwilę ? Co z nią zrobić kiedy już zjadłam? Czy od razu płukać dłonie w przeznaczonej do tego miseczce ? ….. To są podstawy zachowania się przy stole, ale nie każdy je zna. Czasami jest tak, że wielu gości nie wie, z której co strony się znajduje, jeden sięga z niewłaściwej…..a potem na zasadzie domina to idzie w kółko…/śmiech/.  Niektórzy specjalnie się dostosowują do tej sytuacji. Słyszałam niejednokrotnie taki wniosek „a… i tak nikt nie zwrócił uwagi „. Dobrze , dobrze… tobie się mogło wydawać, że się nic nie stało…No bo nic wielkiego może się nie stało. Ale osoby, które znają zasady – widzą. I osoby które znają zasady, nie zwrócą uwagi na faux pas , bo byłoby to także faux pas. Są na tyle grzeczni, że wręcz starają się tak prowadzić rozmowę, żeby ta osoba, która jest pozbawiona manier, nie zwróciła na to uwagi.

Czy Pani zdaniem, jedzenie może zbliżać w polityce?Jedzenie w ogóle jest taką czynnością , podczas której zaspokaja się głód, człowiek jest zadowolony… a gdy jest zadowolony, łatwiej się prowadzi rozmowy. Także to jest wykorzystywane i w polityce i w biznesie.  Podczas jedzenia, zdecydowanie lepiej się rozmawia.

Czy dobór jedzenia, ma znaczenie w dyplomacji ?

Oczywiście, zresztą myślę , że ma znaczenie wszędzie. Bo nawet to, że wstajemy i robimy sobie śniadanie to staramy się dogodzić sobie, a jeśli jest większa liczba osób, to wszystkim tym, którzy będą jedli z nami. Jeżeli chodzi o dyplomację i jakieś większe wydarzenia związane z przyjazdem zagranicznych gości, to jest to przedsięwzięcie nieco trudniejsze , niż zwykły domowy posiłek. Po pierwsze dlatego, że goście zagraniczni mogą mieć swoje preferencje, mogą mieć diety związane ze zdrowiem czy z religią. To wszystko musi być wzięte pod uwagę. Podczas ostatniej wizyty /prezydenta Baracka Obamy w Warszawie/ kucharz nawet chyba wspominał, że brał pod uwagę to, jakie są zastrzeżenia poszczególnych gości..także to jest ważne. Ale nawet gdyby nie było wiedzy szczegółowej na temat poszczególnych gości, to i tak są pewne zasady obiadu dyplomatycznego, które już z założenia odrzucają pewnego rodzaju mięsa; nie stosuje się wołowiny, wieprzowiny, najczęściej jest to jakiś drób… kiedyś kurczaki były nie do pomyślenia na stole podczas uroczystej kolacji czy obiadu …

..dlaczego?1-DSC_0074

..bo to uchodziło za bardzo proste, nie dla wyższych sfer. Ale to było kiedyś. W tej chwili nawet pierś z kurczaka bywa jednym z dań podczas dyplomatycznych obiadów i nie jest to żadne faux pas. Ale zawsze kurczaka można zastąpić innym rodzajem drobiu albo dziczyzną…i właśnie podczas tego ostatniego obiadu  (amerykańskiego prezydenta) było właśnie takie mięso, także to nie powinno nikogo szczególnie urazić. Jest jeszcze inna kwestia. Jeśli mamy do czynienia z takim przyjęciem, to nie są to dwa dania , ale przynajmniej pięć, sześć dań , a bywa i więcej, może być i kilkanaście w zależności od tego ile jest dań głównych. Oczywiście  dania główne każdorazowo powinny być rozdzielone  sorbetem, by przygotować podniebienie pod kolejne danie …czyli będzie tyle sorbetów, ile dań głównych minus jeden, bo przed pierwszym daniem nie ma. I w związku z tym, że jest taka różnorodność, to każdy z gości coś dla siebie wybierze. Jeśli powiedzmy nie jada w ogóle mięs, to wśród tych dań czy dodatków, są na pewno takie elementy posiłku które każdy z gości może zjeść. Nie wypada bowiem, gdy kelner przynosi porcjowane danie, powiedzieć „nie dziękuję, w ogóle nie będę jeść”. Taki gość musiałby siedzieć przy pustym talerzu, a to byłoby krępujące. Prawdopodobnie dla samego gościa, bo widzi że inni jedzą a on jest zajęty tylko rozmową. Nie ma więc tej równowagi. Poza tym, ci którzy jedzą będą dopytywać gościa siedzącego przed pustym talerzem, „dlaczego”? No i jaka wtedy musiałaby paść odpowiedź?    

No właśnie, co zrobić , gdy nam coś nie smakuje?

Gdy nie smakuje, to przynajmniej wypada coś podziubać, pomieszać, poszukać w tym talerzu…  oczywiście w cudzysłowie….. Ale tak, by nie wzbudzać zainteresowania swoją osobą. Bo jeżeli nie jadłabym w ogóle, a siedziała sztywno przed tym talerzem, to ktoś zapyta „dlaczego?”. Wtedy odpowiadam, „ach bo zdrowie, ach bo dieta…” tymczasem to są tematy zakazane, więc to jest mało eleganckie. Czy mam powiedzieć, że mam jakiś problem z trawieniem? To absolutnie nie jest temat do poruszenia.  Taki gość wyszedłby na pozbawionego dobrych manier. Więc  przy różnorodności dań serwowanych na tego typu przyjęciach, każdy powinien coś dla siebie znaleźć.

Istnieją ograniczenia np. w doborze mięs, a jaki inny nietakt można popełnić przygotowując jedzenie „na wysokim szczeblu”?

Jeżeli wśród gości są muzułmanie, bardzo ostrożnie z alkoholem. Właściwie w ogóle nie powinno go być. To na pewno byłoby faux pas i popsułoby stosunki.

Podobno swego czasu wydano w USA przewodnik dla dyplomatów w którym radzono jak uniknąć bezustannego częstowania w Polsce wódką… czy słyszała Pani o tym?

Zawsze można w takiej sytuacji grzecznie podziękować. Ja uważam , że to jest błąd z naszej strony, jeżeli wódka jest w menu. No, bo kiedy może pojawić się jakiś mocniejszy alkohol ? Mam na myśli coś mocniejszego niż wino, bo wina powinny towarzyszyć poszczególnym daniom…..   Mocniejsze trunki mogą się pojawić praktycznie po obiedzie i po wstaniu od stołu, po deserze. Wtedy można ewentualnie zaprosić jeszcze gości na kieliszeczek likieru czy koniaku, na filiżankę kawy w innym pomieszczeniu…. To już jest wtedy przyjęcie, ni to standing-party , ni to siedzące. Goście nie powinni się przyzwyczajać do siedzenia na jednym miejscu, ale powinna być  rotacja, powinny zmieniać się grupki rozmawiających osób. To jest ten czas, kiedy można się ewentualnie napić się czegoś mocniejszego.

Ale nie wódki?

Wódka nie będzie tu jednak właściwym napojem.

Jaką opinię ma Polska od strony kulinarnej, u zagranicznych dyplomatów?

Polska kuchnia cieszy się dobrą sławą. I to nie tylko w dyplomacji. Jeżeli ktoś zakosztował polskiej kuchni, to uważa, że to jest prawdziwa kuchnia bez udziwnień; jeżeli coś ma smakować jak kaczka, to tak smakuje, jeżeli jest dziczyzna, to faktycznie ma to smak dziczyzny. Polska kuchnia ma dobrą opinię.

Mówiłyśmy już o ograniczeniach… a w jakim stopniu, można na tego typu przyjęciach, puścić kulinarne wodze fantazji?

W fantazję zabawić się można tylko wtedy, gdy kucharz już po raz setny wykonuje jakieś danie. Natomiast podczas ważnych spotkań wręcz radzi się, by wystrzegać się nowych dań czy pomysłów. Najlepiej bazować na swojej kuchni, sprawdzonej kuchni i to jest najważniejsze. Największym błędem, jaki można popełnić podczas międzynarodowych spotkań i obiadów ,  jest przygotowywanie dań przedstawicieli państwa, którzy składają wizytę u nas.   Powinniśmy częstować daniami swojej kuchni. Wtedy to jest także interesujące, dla dyplomatów z innych państw. Jeżeli natomiast ktoś  z naszych kucharzy, siliłby się na stworzenie obiadu w stylu japońskim witając gości z Japonii, popełni duży błąd, ponieważ  to będzie smakowało inaczej. Jeżeli „inaczej”, to raczej jest odbierane , że „gorzej”….że to nie jest to, że ktoś przygotował jakąś podróbkę. To jest błąd.

zdjęcie: dzięki uprzejmości Kancelarii Prezydenta RP autor: Wojciech Grzędziński

zdjęcie: dzięki uprzejmości Kancelarii Prezydenta RP autor: Wojciech Grzędziński

Ale kuchnie narodowe mają z drugiej strony różne specjały, które być może nie będą wszystkim odpowiadały….

Niewątpliwe nie wszystko wszystkim odpowiada, ale przy mnogości dań, jest możliwość by wybrać coś dla siebie. Poza tym wybierając się na przyjęcie, wielu gości zapomina o bardzo ważnej zasadzie. Ja o niej staram się przypominać studentom czy uczestnikom szkoleń.  Ta zasada to:  „zjedz coś przed przyjęciem”. Goście robią dokładnie na odwrót. Tymczasem to błąd. Właśnie dlatego , że wybieramy się na przyjęcie , trzeba coś zjeść .  Nie chodzi o to, żeby się najeść i niczego nie tknąć. Ale dzięki temu, że nie będę na przyjęciu z pustym żołądkiem, będę mogła  powstrzymać się od łapczywego jedzenia, a po drugie, nie będę miała zepsutego humoru jeśli będzie tam coś , co mi nie odpowiada. Polak gdy jest głodny , to jest zły… a gdy nie jestem głodna , mogę bawić się rozmową .. tu coś dziubnę  tam coś skubnę  ….i wszystko jest jak należy.

Zdarza się częstowanie produktami, których niektórzy nie wzięliby nigdy do ust?Rzeczywiście trudno się przed takimi daniami uchronić, trudno się wymówić. To , co się radzi gościom, którzy odwiedzają jakieś egzotyczne państwo z egzotyczną kuchnią…cóż, przypuszczam , że jeśli miałabym się poczęstować świeżym mózgiem małpy, na pewno bym tego nie zrobiła… ale w ten sposób można urazić gospodarzy. Raczej nastawmy się , że będziemy jedli, jeśli ktoś nas poczęstuje. Trzeba się jakoś przemóc. Chyba że wymówimy się względami religijnymi albo jakimiś bardzo poważnymi, ale z tym bardzo ostrożnie.

Na ile można rozmawiać o jedzeniu podczas politycznych spotkań?

Niektóre osoby zajmujące się etykietą uważają, że takie  rozmowy są dopuszczalne, pod warunkiem jednak, że chwali się dania danego kraju.  Z drugiej strony,  są osoby które twierdzą, że chwalenie dania oznaczać może, że robimy z siebie eksperta i może to być odbierane jako zachowanie nieskromne.  A już krytyka, nie wchodzi absolutnie w grę.

Czego można było nauczyć się  pod względem kulinarnym, z ostatniej wizyty w Polsce, prezydenta USA  Baracka Obamy?

Jeśli chodzi o dobór dań, był bardzo dobry. Wszystko było w zgodzie z zasadami. Zgodnie z podręcznikiem. Można byłoby ewentualnie zarzucić , że dwukrotnie były szparagi…

..nie tylko szparagi…

…raczej nie powinno się robić czegoś takiego, że w jednym daniu jest jeden dodatek, i dokładnie taki sam w innym. To raczej jest odbierane jako błąd. Ale …jeśli jest dobry kucharz ..a za takiego uchodzi pan Amaro , to tak przyrządzi poszczególne dodatki, że nie będzie się to w ogóle kłóciło.

A powtórzenie jagnięciny w menu lunchowym i kolacyjnym?

Tak, to jest błąd. Kucharze powinni się starać uciekać od powtarzania dań. To także może wyglądać, jakbyśmy nie mieli różnorodności kulinarnej. A przecież jest ona w Polsce niesamowita. Także można się bawić tymi daniami i…. to jest faktycznie błąd.

Kto powinien się zajmować koordynacją takiego menu, jeśli mamy i lunch i kolację w jednym dniu wizyty ważnego polityka?

Uzgadnia to szef protokołu. Wszystko powinno być zaakceptowane przez protokół dyplomatyczny, a sztab powinien pracować przy zdobywaniu informacji na temat gości. Te zasady powinny być znane.

 Dziękuję za rozmowę.

 (rozmawiała Dorota Nygren, Polskie Radio)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *